Dziecko na sprzedaż
Kiedyś, przypadkowo usłyszałam o pewnym reportażu telewizyjnym. Jego główną bohaterką była kobieta, która rodziła dzieci za pieniądze dla par, które nie mogły mieć dzieci. O ile dobrze pamiętam, cena dziecka wynosiła 10tys. Dużo? Mało? Kto słyszał, żeby w XXIw. sprzedawać ludzi. Oczywiście jest to nielegalne, ale przecież w dzisiejszym świecie istnieje coś takiego jak prawa człowieka, które w Polsce nie są łamane. Więc dlaczego taka sytuacja w ogóle miała miejsce? Co ze świdomością tej kobiety? Jak to było? Nie kochała swojego dziecka, które nosiła w sobie 9 miesięcy? Może robiła to już tyle razy, że była pozbawiona wszelkich uczuć i skrupułów. Zimna jak kamień liczyła tylko kolejne tysiące wpływające do jej kieszeni. Zaburzenia psychiczne w tym przypadku to mało powiedziane. Jak można sprzedać własne dziecko? Zero uczuć. Nic. Pustka, bez duszy, bez serca. To jedyne wytłumaczenie, nie ma innego. W ogóle nie ma wytłumaczenia dla takiej sytuacji. Nie ma w życiu takich momentów drastycznych, że trzeba rodzić dzieci za pieniądze. Co lubiła rodzić dzieci, a nie miała partnera? To chore Takie osoby powinno zamykać się dożywotnio w zakładzie psychiatrycznym, albo podwiązać jajniki, żeby taka szalona osoba (delikatnie, naprawde delikatnie mówiąc) nie krzywdziła kolejnego swojego potomstwa. "No tak" ktoś powie "ale jednak dawała szczęście ludziom, którzy nie mogli mieć dzieci". Może i tak, ale jakim prawem pytam, jakim je sprzedawała. Małżeństwo tak bardzo pragnące dziecka mogło je adoptować, a nie kupować. CO z tego, że dadzą mu dom i rodzinę, jak nie poszanowali jego prawa człowieczeństwa i potraktowali jak rzecz. Co jeśli się kiedyś o tym dowie? A jak ty, rodzicu dziecka za pieniądze, poczułbyście, gdybyś dowiedział się, że twoi rodzice kupili cię za ?